Lubię podsumowywać

Na pierwszy ogień podsumowanie października.

Sprawy blogowe:
– start bloga
– 13 wpisów
– 9 kategorii, czyli prawie tyle, co wpisów 😉

Sprawy zawodowe:
– 1 obrona podyplomówki
– 1 szkolenie (na drugie się zapisałam na listopad, na trzecie chciałam się zapisać, ale nie odpowiadają :/)
– marne 5 nadgodzin w pracy

Sprawy inne:
– 3 przeczytane książki „Harry Potter i insygnia śmierci”, „Nasz mały PRL” i „Gwałt” Chmielewskiej
– milion książek zaczętych i do żadnej nie chce mi się wracać, miliard czeka w kolejce. Nie mogę się zdecydować :/
– filmy: „Postrzyżyny”, na których zasnęłam; „Harry Potter i insygnia śmierci” 1 i 2, które mogłam w  końcu obejrzeć po przeczytaniu książki (cały cykl o Harrym czytałam na przestrzeni 11 lub 12 lat) i które mnie rozczarowały (albo po prostu książka była bardzo dobra); hity z Iplexa – „Fryzjerka” i „Historie kuchenne”, szczególnie ten drugi gorąco polecam. Kino w miesiącu październiku – 0.
– Kuchnia: 2 serniki, z czego jeden hit, a drugi kauczuk, 1 pyszny jabłecznik z masą kokosową, kilka słoików przetworów – leczo, dżem dyniowo-pomarańczowy i dynia w zalewie, oprócz tego zupa serowa, zupa dyniowa, leczo dyniowe (nie polecam). Tak, mam coś z dynią…
– Moda – choć wypadałoby napisać „moda” – buty na nieprzyzwoitej koturnie typu słonina, w których już trzeci tydzień uczę się chodzić, 1 para spodni, 2 swetry i 1 krótka spódniczka.
– Wakacje: obrobiłam jakieś 100 zdjęć z Rzymu, zostało jeszcze 3600, za 3 lata przyjdzie czas, by kilka tu opublikować.W międzyczasie zaczęłam marzyć o kolejnym urlopie, pewnie znowu we Włoszech.
– Postcrossing: 0 wysłanych (choć to nieprawda, bo wysłałam ze 2 tylko krążą gdzieś w czasoprzestrzeni), 1 dostałam z Białousi.

Na listopad życzę sobie:
– więcej książek
– więcej filmów
– jakiś seans w kinie
– jakiś spektakl?
– trochę ruchu – jutro basen, wypadałoby coś jeszcze.

Reklamy