Pan tu nie stał!

Pan tu nie stał!

planszówka firmy Egmont, tu opis.

Widząc tę grę w Empiku zaśliniłam się, przecież uwielbiam PRL-owskie klimaty! Kupiłam ją znacznie później. Zanim otworzyłam i przeczytałam instrukcję, też minęło trochę czasu, bo były inne, pilniejsze rzeczy do zrobienia wieczorem (1, 2, 3 książka). W końcu się udało!

Pierwsze podejście nie było jednak udane, zez łościłam się, rzuciłam pudełkiem, odpaliłam YouTube w poszukiwaniu bardziej łopatologicznie podanej instrukcji, żeby dojść, co robimy nie tak. Znalazłam ten filmik, w którym było kilka cennych uwag odnośnie strategii. Następnego dnia odbyło się drugie podejście – z okazji odwiedzin rodziny zagraliśmy we czwórkę, z siostrą moją i szwagrem. Było z nami dokładnie tak, jak powiedział pan na filmiku: Jeszcze jedna, ostatnia kolejka. Jeszcze jedna, ostatnia. I tak kilka godzin.

Przy 4 uczestnikach gry mogliśmy ustawiać kolejki do czterech sklepów. Nie wydarzyło się to, co rozwaliło nam pierwszą grę – wówczas każde z nas ustawiło się do jednej kolejki, ja zgarniałam towary w swojej, J. w swojej. Nie było rywalizacji, nie mieliśmy parcia na zdobycie jak najlepszych produktów. Ustawialiśmy się swoimi kartami do swoich kolejek i zgarnialiśmy po kolei towary, które mieliśmy akurat mniej więcej podobne, jeśli chodzi o wartość punktową. Podczas 4-osobowej rozgrywki dopiero się działo. Strategie były różne. Samce, jak to samce, walczyli do upadłego o najbardziej wartościowe produkty, podczas gdy ja z siostrą ustawiałyśmy się do nieobleganych przez nich kolejek, w których zgarniałyśmy może mniej wartościowe produkty, ale za to więcej i częściej. No cóż, to tylko kolejne potwierdzenie dla tezy, że to my, kobiety (może akurat nie ja, bo może nie wyglądam, ale urodziłam się już pod koniec PRLu :] ) sprawiłyśmy, że w wówczas dało się jakoś żyć. Panowie walczyli o wielkie sprawy, a kobiety wytrwale zdobywały kolejne pęta kiełbasy, krok po kroczku, kolejka po kolejce.

Podsumowując – gra  daje więcej frajdy przy większej liczbie osób, ale i we dwójkę można zagrać, ale żeby to miało jakiś sens nie można grać tak zachowawczo, jak my. Po dwóch pierwszych rozgrywkach wystawiam jej 5, mam nadzieję, że nie znudzi mi się zbyt szybko.

Grę kupiłam w Kauflandzie za bodajże 60 zł., ale jest oczywiście dostępna w Empiku i w sklepach internetowych.

Zdjęcie pochodzi ze strony krainaplanszowek.pl

Advertisements