Wieczór z Ważnym Tematem, czyli „Pokłosie”

Wczoraj byłam w kinie na „Pokłosiu”. Warto było. Film zostaje w głowie. Nie chodzi nawet o artyzm filmu, bo to nie moja stylistyka i nawet widziałam kilka niedociągnięć. O temat chodzi.

Zaczęło się trochę amerykańsko, i to nie dlatego, że jeden z głównych bohaterów przyleciał ze Stanów Zjednoczonych, ale dlatego, że drugi bohater zrobił coś dziwnego, co nie pasowało do zwykłego faceta ze wsi w Polsce wschodniej – na swoim polu zbudował cmentarz z poniewierających się płyt nagrobnych Żydów. Zrobił to, bo musiał, bo sam nie wiedział, dlaczego, ale czuł, że trzeba. Amerykańskie wydawały mi się też trochę przerysowane reakcje miejscowych. Myślałam sobie – bez przesady, reżyserze, normalnie uznaliby go co najwyżej za wiejskiego dziwaka. Później wyjaśniło się, dlaczego mieszkańcy wioski byli tak przewrażliwieni na punkcie Żydów i wszystkiego, co z nimi związane.
Film jest fikcją, ale pokazuje coś, co jak najbardziej MOGŁO się wydarzyć. I nie rozumiem głosów oburzenia współczesnych o „pluciu na polskość” itp. Skąd przekonanie, że  w 40-milionowym narodzie nie było ludzi podłych? Czy jeśli powiem, że Kiszczak kazał strzelać do górników w kopalni Wujek, a generałowie Ciastoń i Płatek byli zamieszani w zabójstwo ks. Popiełuszki, to też pluję na polskość? A przecież też oskarżam Polaków o zbrodnie. Czy oskarżanie Polaków o zbrodnię na Polakach jest OK, ale oskarżanie Polaków o zbrodnię na Żydach jest już obrażaniem polskości? Skąd te podwójne standardy? Nie, źle postawiłam pytanie, wiadomo skąd są – podwójnych standardów uczyli nas zaborcy, okupant i socjalizm. Ale od ponad 20 żyjemy wolni, a ciągle mamy zniewoloną mentalność. Czy to nie przerażające?

A co do filmu, jeśli ktoś jeszcze nie był, to serdecznie polecam, bo warto.

Plakat pochodzi ze strony filmweb.pl.

Reklamy