Ostatni żelek z torebki

Niemiłe jest uczucie, gdy sięgasz po żelka do torebki, a tam już nie ma ani jednego. Ostatniego zjadłam przed chwilą, nie doceniając, że poza nim już tylko pustka torebki. Zjadłam go bez odpowiedniej atencji, na którą zasługiwał ostatni anyżowy żelek z torebki. Żelek był anyżowy, nie jadłam takiego od roku. Jeden z moich ulubionych:

Swoją drogą, nie znam nikogo, kto by je lubił. Może poza moim tatą, ale nawet on nie zajada się nimi z takim smakiem, jak ja. A gdy tato kupował mi anyżowo-białe misie, moja siostra obgryzała białe części misiom, a mi zostawiała czarne. Rasistka.
Jak można nie lubić czegoś tak pysznego?
PS: To nie jest wpis sponsorowany przez Haribo 🙂

Advertisements