Wrocławianie na polanie niemile widziani

Nawiązując do poprzedniego wpisu chciałam nadmienić, że trwam w bieganiu – we wtorek zaliczyłam tę samą trasę (4,4 km), a wczoraj 7,5 km w godzinę, ale na przemian z marszem. Umówiłam się nawet na wspólne bieganie z koleżanką w jednym z wrocławskich parków. J. Nawet miał pewien pomysł odnośnie parków i biegania:

Może założymy grupę na facebooku „Biegi Szczytnickie”?
Ja, świeżo po lekturze pewnego artykułu: Lepiej nie, bo jak przyjdzie więcej osób, to dostaniesz mandat za zorganizowanie nielegalnego zbiegowiska.

A dlaczego mandat? Bo Wrocław jest pełen sprzeczności. Z jednej strony miasto organizuje akcję „Wrocławianie na polanie” (więcej tutaj), która miała spowodować, że parki wrocławskie przestaną służyć wyłącznie wyprowadzaniu psów, ale zaczną tętnić życiem, jak taki Central Park chociażby.
Z drugiej strony wrocławski urzędnik, odrzucając zgodę na zorganizowanie w parku pikniku,  podaje następujące argumenty:
„że park jest zabytkowy, więc musi być w nim zachowany standard”,
„że na trawniki się nie wchodzi i nie rozkłada się rzeczy”;
„że jak ludzie zaczynają chodzić po trawnikach, to trawa zamiera i robią się przydepty”
„że taką grupą na kocach mogłaby się zainteresować straż miejska”
oraz mój faworyt: „że gdyby ludzie zaczęli piknikować, to z czasem zaczną i grillować, a kościółek jest drewniany i mógłby zająć się ogniem” (jak wiadomo, każdy piknik=grill)

Cały tekst o tym, jak nie można we wrocławskim Parku Szczytnickim urządzić pikniku w stylu japońskim na tej stronie.A tu kilka zdjęć inspirujących naszych urzędników. A nuż któryś uzna, że my też moglibyśmy korzystać z parków tak, jak Amerykanie.

Central Park, Nowy Jork. Zdjęcie pochodzi z serwisu www.time.com

Central Park, Nowy Jork. Zdjęcie pochodzi ze strony www.wikimedia.org

Central Park, Nowy Jork. Zdjęcie pochodzi ze strony www.maiden-voyage-travel.com

Advertisements