A jak Ty rozumiesz „dwa dziesięć?”

Ja i koleżanka wychodzimy z pracy. Jeszcze na parkingu podchodzi do nas pan i pyta:
Przepraszam panie, dwa dziesięć?
Ja: Słucham?
Pan: Dwa dziesięć?
Ja: Yyy, nie mam.
Pan: Co?
Na szczęście koleżanka była bardziej przytomna i zapytała: Chodzi o adres?
Pan: Tak, ul. S… dwa do dziesięć. Gdzie jest?
Nie wiedziałyśmy, wiedziałyśmy tylko, gdzie jest sześć do dziesięć, ale i tak dusiłyśmy już w sobie śmiech. No bo jak mogłam nie rozpoznać pana ochroniarza z budki, który pytał o adres w imieniu jakiejś pani, która stałą za nim? I dlaczego pierwsze co mi przyszło do głowy, to dwa złote dziesięć groszy? A ja po prostu wolę, gdy się do mnie mówi z użyciem czasowników 😉

Advertisements