Urlopu nie będzie

Urlopu nie będzie. Zmieniłam pracę, więc część należnego urlopu spędziłam na piaszczystej plaży o nazwie _nowa_firma_ , a za resztę zapłaciła mi stara firma.
Niektórzy nawet mi z tego powodu współczują, gdy siedzę sobie z moją bladością pomiędzy polską, grecką i hiszpańską opalenizną. Moja Empatyczna Koleżanka powiedziała nawet pewnego dnia, że szkoda, że nie dostałam całości urlopu, bo część mogłabym wykorzystać na odpoczynek, a tak będę tyrać aż do przyszłego roku zapewne.
Ja: Ja jestem przyzwyczajona, 2 lata temu urlop dostałam w listopadzie, a odkąd jesteśmy z J. razem, to dopiero w ubiegłym roku wyjechaliśmy na wczasy. Nie licząc wyjazdu do Złotego Stoku na początku znajomości.
Na co prychnął mój Nieco Mniej Empatyczny i Bardziej Snobistyczny Kolega – Phi, Złoty Stok… Ja tu się zastanawiam pomiędzy Teneryfą, Maderą a Barceloną!
Dzięki, od razu mi lepiej!

A Złoty Stok jest całkiem w dechę. Jeszcze nigdy nigdzie nie miałam okazji powspinać się po tylu drzewach, pozjeżdżać na tyrolkach, poudawać Tarzana wiszącego na lianie – te i inne atrakcje w Parku Linowym Skalisko, gdzie J. dawno temu był instruktorem. Poniżej zdjęcia z serii wspomnień czar i jeden filmik ze zjazdu tyrolką (nie mojego autorstwa.

ska1ska2ska3

Niech mi ktoś powie, że to mniej ciekawe, niż Teneryfa!

Reklamy