Kto cię uczył jeździć?

Czy są na sali widzowie TVNowskiego serialu dokumentalnego pt. „Nauka jazdy”*? To było 12 lat temu, ja marzyłam o prawku i cudem wyprosiłam u rodziców zgodę na kurs. Od czasu do czasu siadałam za kierownicę tatowego samochodu i ćwiczyłam parkowanie na kopertach wyznaczonych na podwórku za pomocą sznurka i palików. A w niedzielne wieczory oglądałam wyczyny kursantów, którzy wjeżdżali na rondo skręcając w lewo.

O, jaka byłam z siebie zadowolona, bo ja wjeżdżając na rondo zawsze skręcałam w prawo. Jakże się cieszyłam, że wkrótce będę taka niezależna i będę mogła mknąć szosą wystawiając za okno lewy łokieć. A potem zdałam egzamin, odebrałam prawko, pojeździłam kilka razy, głównie z tatą i całą miłość do motoryzacji szlag trafił. Dzisiaj nie jeżdżę, bo strasznie tego nie lubię. Nie pojmuję, jak można się za kółkiem zrelaksować, bo ja się stresuje nawet na tylnym siedzeniu i gdy coś się dzieje na drodze, moim odruchem bezwarunkowym jest wciśnięcie wyimaginowanego hamulca.

Czy ktoś taki mógłby się dobrze bawić na filmie „Kto cię uczył jeździć”? A jakże! Pomyślałam, że to nie tylko film dla mnie, ale także o mnie, czyli o beznadziejnych kierowcach. Nie rozczarowałam się, chociaż film był bardziej o różnicach kulturowych, a nauka jazdy byłą tylko pretekstem do ich pokazania. I nie przeszkadzało mi nawet to, że brakowało tam gwiazdy na miarę Asi z „Nauki jazdy”, bo miałam okazję śledzić perypetie Koreanki w Niemczech, zmagania Niemki z hinduskimi obyczajami i przepisami, również drogowymi, a także trudną drogę Amerykanina do aklimatyzacji w Japonii. Temat zderzenia kultur jest sam w sobie nieustannie interesujący, a tutaj nie dosyć, że mamy aż trzy takie zderzenia, to jeszcze te kursy na prawko… Czegoś takiego nie da się opowiedzieć bez słusznej dawki humoru. Moim numerem jeden jest instruktor z Japonii i jego metody. Ale nie powiem, żeby mnie ten film zachęcił do zdawania egzaminu na prawo jazdy ponownie, gdzieś w obcym kraju. Zaś wszystkim, którzy są przed tym wiekopomnym wydarzeniem, życzę powodzenia.

7518668

*Jeśli ktoś nie oglądał lub nie pamięta, polecam ten fragmencik, na zachętę:

Advertisements