Hop, szklankę piwa za Marka!

Grechutę zna każdy. Czy każdy zna również „Hop szklankę piwa”? Nie wiem. Sama poznałam tę piosenkę dosyć późno, bo na studiach. Gdy koleżanka zapuszczała akurat tę melodię, wiedziałam, że wybiera się na imprezę albo planuje małe chlanko ze mną. Taki mały rytuał.

Po tych paru latach uważam, że piosenka jest genialna. Tekst napisany przez Witkiewicza – nie lubię pompatycznych sformułowań, ale tu muszę – wirtuozeria słowa! Do tego piękna muzyka napisana przez Grechutę i Jana Kantego Pawluśkiewicza. A wykonania zachwalać nie muszę, bo oglądając załączony filmik chyba każdy doceni nie tylko głos, ale i ekspresję wykonania. Dla mnie ta piosenka to dzieło sztuki. Żałuję, że trwa tak krótko.

Nie należę do osób, które z założenia nie lubią reinterpretacji czy coverów znanych utworów. Zawsze warto spojrzeć na utwór od nieco innej strony. A już na pewno, gdy za interpretację wziął się Bartosz Porczyk, znany szerszemu gronu Czytelników zapewne głównie z telewizji, i to raczej z tych mniej ambitnych jej wytworów, ale we Wrocławiu kojarzony głównie z Teatrem Polskim i Przeglądem Piosenki Aktorskiej. Tutaj pisałam o przedstawieniu, który w zasadzie jest monodramem Porczyka. Ale wracając do piosenki Grechuty – obejrzyjcie, posłuchajcie – czy to również nie jest doskonałe wykonanie, zarówno wokalnie, jak i aktorsko?

Na koniec „Hop, szklankę piwa” na kobieco – trafiłam na to wykonanie zupełnie przypadkowo na YT i okazało się dla mnie lekcją, że czasami warto dać drugą szansę utworowi. Za pierwszym razem wyłączyłam po wstępie. Nie przepadam za słodkim kobiecym wokalem, nie porywają mnie te wszystkie artystki, które przy akompaniamencie fortepianu emitują z siebie wysokie,  trudne dźwięki, a piosenki produkują powolne, klimatyczne i jak dla mnie – nudne. Tak sklasyfikowałam Maję Olenderek po pierwszych dźwiękach. A potem postanowiłam dać jej drugą szansę i… zaskoczyłam się. A potem jeszcze raz, i jeszcze raz. Interpretacja bardzo ciekawa – tak jak tego wymaga oryginał, mamy tu utwór złożony, wyłamujący się ze schematu zwrotka-refren-zwrotka-refren-refren-koniec.  I na tę złożoność u Mai składa się nie tylko wokal i jej aktorskie podejście do tematu, co mieliśmy już w powyższych utworach. Maja dołożyła jeszcze zmieniające się w zależności od nastroju instrumentarium. Posłuchajcie, warto:

Marek Grechuta zmarł dokładnie 7 lat temu, 9 października 2006 r. (wierzcie lub nie – dopiero po napisaniu tego posta zorientowałam się, że dziś jest rocznica Jego śmierci).
Przez ten czas polska muzyka wiele straciła.

Reklamy