Wszyscy kochają prosiaczka

PIG

Polską wstrząsnęła ostatnio afera natury spożywczo-etycznej. Chodzi o prosiaczka. Martwego prosiaczka, zabitego i zapakowanego w foliowy próżniowy worek. Koszmar! Kto by pomyślał, że prosiaczki się zabija? Który gość weselny zajadający się pieczonym świniakiem? Kto z Klientów włoskiej tratorii zamawiających spaghetti bolognese? Kto zajadający się mussaką albo burgerem (nie wszystkie są z wołowiny)? Tak, jem mięso. Nie umiałabym z niego zrezygnować. Bolognese bez mięsa mielonego byłoby niepełne, lubię też szynkę, salami i od czasu do czasu typowego polskiego kotleta. I wcale nie jestem wyjątkiem w moim kraju. Wegetarianie to ciągle mniejszość (niestety?). Natomiast ogromne wzburzenie wywołał martwy prosiaczek w ofercie marketu Makro.

„Byłam Waszą wierną klientką i dużo zostawiałam pieniędzy w sklepie, ale sprzedaż małych martwych świnek to porażka! Nigdy więcej, choćbym przymierała głodem, nic u Was nie kupię i moi znajomi też mają takie zdanie” – napisała Ewa.

Joanna dodaje: „Ciekawe, co się robi w głowach dzieci, które patrzą na takie prosiaczki w sklepie… Nie macie za nic wyczucia i empatii. I te kolorowe papryczki w tle na waszym profilu – co za skrajność – czemu nie wrzucicie prosiaczka?!?! Kiepsko by to wyglądało prawda? Jestem oburzona, zniesmaczona. Zbulwersowana. Wstyd”.

cytat za gazeta.pl

I teraz pytanie – czy panie Ewa i Joanna, które tak strasznie oburzył widok martwego zwierzęcia, dotąd nie wiedziały, skąd się bierze mięso mielone sprzedawane w tackach albo z czego się wytwarza różową szyneczkę? Czy myślały, że to rośnie na drzewach, skoro porcjowane schaboszczaki nie wywoływały w nich takiego oburzenia? Co mówiły dzieciom, gdy pytały: „Mamo, skąd się bierze mleko? A  skąd się bierze szynka?” W czym prosiaczek jest lepszy od kurczaka, którego tuszkę tak często się widuje czy to w sklepowej lodówce, czy to na rożnie. Powiecie, że kurczak nie ma głowy (na ogół) – ok, to co z pstrągami, które świecą oczami z biedronkowych lodówek? Dlaczego pstrąg z oczami nikogo nie oburza, a prosiaczek oburza?

Media podają, że Makro wycofało prosiaczki z oferty. Pewnie pani Ewa i Pani Joanna bardzo się cieszą, tylko co to da? Ileś ton nieżywych prosiaczków pójdzie na śmietnik, bo nikt ich nie kupi i nie zje. Chyba, że producent usunie folię i ze słodkiego prosiaczka zrobi bardziej humanitarne w wyglądzie mięso mielone (a w zasadzie MOM, czyli mięso oddzielane mechanicznie), które Pani Ewa i Pani Joanna bez wyrzutów sumienia kupią i ze spokojnym sumieniem zjedzą.

Czy to nie hipokryzja? Jeśli mamy odwagę jeść mięso, to miejmy odwagę również przyznać, że to mięso było kiedyś małym, słodkim zwierzaczkiem. Jeśli chcemy być tacy humanitarni, to dbajmy raczej o sposób hodowli zwierzaków i sposób ich uboju.
Wpisu tego nie popełniła wegetarianka, ale mięsożerczyni.

Advertisements