To już drugi Światowy Dzień Kota z NIĄ

kot

Za co ją uwielbiamy?

Pozwala nam żyć wedle powiedzonka „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”. Nam daje – widok uśmiechniętego kota, który jęczał od 7, żeby nas obudzić i w końcu, o 8:00, osiągnął swój cel. Jesteśmy na nogach. A że jest weekend i poszliśmy spać 4 godziny temu – kto by się tym przejmował?

Sprawdza nas, czy damy sobie radę kiedyś w przyszłości z płaczącym dzieckiem – dlatego czasem w nocy jęczy, skomle i wydaje różne inne dźwięki. Bywa, że ma zły dzień, a raczej złą noc i ktoś musi ją utulić do snu – kwadrans lub dwa. Utula ją J. W ten oto sposób przygotowuje się do roli ojca.

Dba o wystrój wnętrz – zniszczyła narzutę, która nie była w jej guście, pogniotła firanki bawiąc się nimi (zagniecenia są widocznie teraz w modzie), obgryza kwiatki  – to pewnie feng shui nie pozwala na hodowanie storczyków czy difenbachii w mieszkaniu.

Nie chce, byśmy marzli zimą. Dlatego każdą naszą część garderoby otula mięciutką warstwą własnej sierści. Co może być cieplejszego niż warstwa kociego futerka?

Wie, jak irytujące dla nas jest nieustające szczekanie psa pod podłogą. Dlatego nie przepuści żadnej okazji, gdy otwieramy drzwi do mieszkania, i z prędkością pershinga wybiega na klatkę w nadziei, że wreszcie uda jej się spotkać sąsiadów i załatwić z nimi tę sprawę po męsku.

Co my byśmy zrobili bez naszego sierściucha?

Advertisements