Wrocław z lotu ptaka – 49 piętro Sky Tower

Stoi we Wrocławiu pewien wysoki budynek, zwany „palcem Czarneckiego” (chodzi oczywiście o multimilionera Leszka, a nie o multipartyjniaka Ryszarda). Dobrze, że palcem, bo kojarzyć się może równie dobrze z inną częścią ciała. No i stoi ów palec. Na dole, w dłoni, jest galeria handlowa, troszkę wyżej biura, a w paznokciu od kilku miesięcy funkcjonuje taras widokowy. Zamierzaliśmy z J. od dawna obejrzeć Wrocław z 49 piętra Sky Towera, ale co się wybraliśmy, okazywało się, że na najbliższe dni już nie ma biletów. Wreszcie nastał ten dzień, w którym dane nam było wjechać na górę, wystarczyło poczekać 2 godzinki. Gdy wybiła 15, czekaliśmy zwarci i gotowi do startu – ja, J. oraz A. (którą znam od lat, a dopiero teraz się dowiedziałam, że ma lęk wysokości) oraz 30 innych osób spragnionych widoków.
Winda na 49 piętro wjechała szybciej, niż winda w bloku A. wjeżdża na piętro 9, tylko uszy zatkało nam jakby bardziej. Ale co tam uszy! W końcu przyjechaliśmy popatrzeć, a nie posłuchać. A było na co! Widok był niesamowity. Sam Wrocław z tej perspektywy prezentował się fantastycznie, podobnie okolice. Widać było Ślężę, niestety słabiej widoczna były Odra i pozostałe rzeki. Ale za to można było podziwiać Most Rędziński, który się prężył na tle zielonego Rędzina, oraz Most Grunwaldzki, który od góry jest jeszcze piękniejszy niż zwykle, gdy patrzę od dołu. Z zieleni Parku Szczytnickiego wystrzeliła Iglica, a obok niej dostojna Hala Stulecia. Gdzieś tam w oddali widać było Stadion Miejski, a na wyciągnięcie ręki były Ratusz i inne zabytki ścisłego centrum. Dworzec Główny witał czerwonym napisem, którego nigdy chyba nie miałam okazji zobaczyć. I tylko mój Zakrzów był słabo widoczny, ale dzięki teleobiektywom udało się go zlokalizować.

wroclaw ze skaja4

wrocław ze skaja3

wroclaw ze skaja2

kościół

hala

Ze skaja

wrocław ze skaja

Piękny jest Wrocław z lotu ptaka. Szkoda tylko, że taras nie biegnie dookoła Sky Towera, bo części miasta nie udało się obejrzeć. I szkoda, że pobyt na tarasie widokowym jest limitowany, bo nie minęło 25 minut, a pan z obsługi zaczął nas zaganiać do windy – a ja nie zdążyłam jeszcze się napatrzeć na południe i południowy wschód! Piękna Wieża Ciśnień na Armii Krajowej tylko mi mignęła, a już trzeba było uciekać. To jest ogromny minus tego wielkiego palucha – mimo niezbyt niskiej opłaty (bo przyjemność kosztowała nas 14 zł.), nie mogliśmy się napatrzeć do syta. Nigdy mnie z takich miejsc nie wypraszano – ani z Kopuły na Bazylice Św. Piotra w Rzymie, ani z Wieży Narodzenia w Sagradzie Familii, ani tarasu widokowego Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, ani z Mostka Czarownik w kościele św. Marii Magdaleny we Wrocławiu, który przecież wąskim mostkiem jest. Mam więc nadzieję, że Wielki Paluch pójdzie w ślady najlepszych i np. wzorem wspomnianego Pekinu uruchomi na 49 piętrze kawiarnię.

Tymczasem, żeby napić się kawy z widokiem na Wrocław i zaznać wiatru we włosach, należy wybrać się do Muzeum Współczesnego Wrocławia, co niezwłocznie uczynimy!

Advertisements