Category Archive: jedzenie

Sierpień

Sierpień jest trochę smutniejszy od lipca, podobnie jak niedziela od soboty, drugi tydzień urlopu czy drugi tydzień ferii od pierwszego. 1 sierpnia oznaczał połowę wakacji. Z każdym dniem było już coraz bliżej początku… Czytaj dalej

Jak przenieść na ekran miłość do jedzenia?

Są takie filmy na tym świecie, które nakręcono po to, żeby komuś zrobiło się miło i przyjemnie. Każdy ma przynajmniej jeden taki film. Ja mam kilka, może o nich kiedyś napiszę, ale dziś… Czytaj dalej

Słonecznik

J. nie jest najmocniejszym zawodnikiem w jedzeniu słonecznika. Unika takich wynalazków, bo za dużo z tym zachodu. Natomiast moje słonecznikowe uzależnienie przeżywa w tej chwili renesans, bo w moim biurze dłubie każdy. Nawet… Czytaj dalej

Dzięki Bogu już po Świętach

Nieskładanie życzeń bożonarodzeniowych będzie chyba moją tradycją, ale to nie tak, że życzę wszystkim paskudnych Świąt i samych nieszczęść w nowym, 2014. Ja po prostu znowu nie wyrobiłam się z życzeniami przed wieczerzą… Czytaj dalej

To ja, owocowy hipster!

Jako że ceny mandarynek spadły poniżej granicy 4 zł, sezon na cytrusy uważam za otwarty. Ostatnie trzy filmowe wieczory to pochłonięte 3 grejpfruty i kilka (no dobra – kilogram) mandarynek. Tymczasem J. bardzo… Czytaj dalej

Wszyscy kochają prosiaczka

Polską wstrząsnęła ostatnio afera natury spożywczo-etycznej. Chodzi o prosiaczka. Martwego prosiaczka, zabitego i zapakowanego w foliowy próżniowy worek. Koszmar! Kto by pomyślał, że prosiaczki się zabija? Który gość weselny zajadający się pieczonym świniakiem?… Czytaj dalej

Moje łowy na Wrocławskim Bazarze Smakoszy

Moda na zdrowe i świadome jedzenie opanowała cały kraj. Od kilku tygodni we Wrocławiu mamy cykliczną imprezę o nazwie Wrocławski Bazar Smakoszy, gdzie można zaopatrzyć się w zdrowe, naturalne jedzenie, prosto od rolników/wytwórców.… Czytaj dalej

Węgierska Kawalkada

Tydzień temu w sobotę, zupełnie przypadkiem, po drodze dokądś tam, odwiedziliśmy z J. wrocławski Rynek. Stały tam charakterystyczne budki z mydłem i powidłem (dosłownie), ale pomyślałam – nihil novi, stoją tam 2 razy… Czytaj dalej

Dzień Restauracji przed Nocą Muzeów

18 maja wypadła tegoroczna Noc Muzeów. Niestety nie dla mnie takie atrakcje, bo ani tłumów nie lubię, ani kolejek, ani organizm przyzwyczajony nie jest do funkcjonowania w godzinach nocnych. Po 22 jeśli jeszcze… Czytaj dalej

Campo di Fiori a sprawa bruschett, czyli włoska trudny język

Już jadąc na wakacje do najlepszego miejsca na świecie wiedziałam, że muszę spróbować prawdziwych włoskich niokki. Właśnie, niokki, bo jeśli powiedziałabym gnoczi, to mogłabym nie dostać obiadu. Albo, o zgrozo, dostać do zjedzenia… Czytaj dalej